Giedlarowa przez wieki była otoczona rozległymi lasami. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale kiedy pojawili się tu pierwsi osadnicy, trafili w prawdziwie dziką puszczę, pełną zwierzyny i starych drzew. W takich warunkach myślistwo i bartnictwo nie były ciekawostką, tylko częścią codzienności, sposobem na przetrwanie i źródłem utrzymania.
- Pierwsi osadnicy i puszcza, która była domem
- Myślistwo: od konieczności do przyjemności, a lasy zaczęły pustoszeć
- Bartnictwo: miód jako bogactwo i „leśna waluta”
- Przywileje bartników i spór o prawa
- Ule w drzewach, znaki własności i „prawo do barci”
- Co mówią lustracje: Giedlarowa mocnym ośrodkiem bartnictwa
- Upadek bartnictwa leśnego i przejście do pasiek przydomowych
- Oś czasu, żeby łatwiej poukładać fakty
- FAQ wyjaśnienie trudniejszych pojęć z tekstu o myślistwie i bartnictwie
Pierwsi osadnicy i puszcza, która była domem
Pierwszy mieszkaniec Giedlarowej przybył do puszczy niemal nietkniętej przez człowieka. Było tu dużo zwierzyny, także tej największej. Na początku domem bywała mu sama puszcza albo dół wykopany w ziemi. Dopiero później mógł postawić skromne zabudowania.
Życie wśród dzikiej przyrody wymuszało czujność. Osadnik musiał umieć się bronić i zdobywać jedzenie, więc naturalnie stawał się myśliwym. Polowanie na grubą zwierzynę było co prawda zastrzeżone dla właściciela ziemi, ale nie zawsze tego przestrzegano. Osadnikom wolno było polować na drobną zwierzynę i to ona często była podstawą ich wyżywienia.
Myślistwo: od konieczności do przyjemności, a lasy zaczęły pustoszeć
Z czasem polowanie przestawało być jedynie walką o przeżycie. Gdy kończył się okres wolnizny, kmieć musiał płacić czynsz i oddawać daniny. Wśród nich pojawiał się miód oraz skórki kunie, co dodatkowo zachęcało do korzystania z leśnych zasobów.
W pewnym momencie myślistwo stało się nie tylko obowiązkiem, ale też przyjemnością. Skutek był prosty: lasy zaczęły pustoszeć. W przywileju lokacyjnym wsi Wola Zarczycka z 1578 roku zapisano skargę, że w lasach starostwa leżajskiego wyrządzane są duże szkody, a zwierzyna jest tępiona. W dokumencie obwiniano poddanych szlacheckich z okolicznych terenów (np. z rejonu Grodziska), ale warto pamiętać, że mieszkańcy samego starostwa mieli do lasów najłatwiejszy dostęp, bo mieszkali najbliżej.

Bartnictwo: miód jako bogactwo i „leśna waluta”
Ważną rolę w życiu mieszkańców odgrywało również bartnictwo, czyli dawna forma hodowli pszczół w barciach, najczęściej w wydrążonych pniach drzew. Miód wybierano zaraz po przybyciu w te okolice, bo nie brakowało starych drzew i roślin, które dawały obfity pożytek.
W tamtych czasach nie trzeba było nowoczesnej pasieki. Wystarczał wydrążony pień, a las mógł stać się wielką pasieką. W okolicach lesistych całe osady utrzymywały się z bartnictwa i tworzyły własne organizacje.
Miód i futra miały dużą wartość, do tego stopnia, że bywały traktowane jak środek płatniczy. Woskiem regulowano niektóre kary duchowne i cechowe, a także składano go jako ofiarę dla kościoła.
Miód był czymś więcej niż jedzeniem. Oznaczał dochód, daninę i realną wartość w codziennym życiu.
Giedlarowa, położona wśród dziewiczych lasów, miała dogodne warunki do rozwoju bartnictwa. Ludność starostwa leżajskiego oddawała królowi daniny również w miodzie. Choć nie wszystkie dokumenty mówią o tym wprost, ważną wskazówką jest fakt, że sprawy bartnicze wyjmowano spod zwykłej jurysdykcji lokalnych władz. To sugeruje, że bartnicy stanowili grupę z własnymi zasadami.
Przywileje bartników i spór o prawa
Bartnicy dążyli do uzyskania przywileju królewskiego, który jasno określiłby ich obowiązki i chronił przed nadużyciami, zwłaszcza w dobrach prywatnych. Wiadomo, że taki przywilej miała nadać królowa Bona, ale dokument nie zachował się ani w oryginale, ani w późniejszym odpisie.
Zachowały się natomiast potwierdzenia. W 1635 roku Władysław IV wydał dokument, który potwierdzał wcześniejsze rozporządzenia i odwoływał się do przywileju królowej Bony. W 1660 roku Jan Kazimierz potwierdził ten przywilej „we wszystkich punktach”.
Z dokumentów wynika, że bartnicy mieli określone prawa i obowiązki. Mogli utrzymywać barcie w lasach starostwa, korzystać z określonych obszarów, a także łowić ryby w jeziorach znajdujących się w lasach. Mieli też folwarki, w których zwykle była łąka i buda na narzędzia.
Z drugiej strony obowiązywały daniny, przede wszystkim czynsz w miodzie. Każdy bartnik tytułem „kunnego” miał płacić 12 groszy rocznie. Prawdopodobnie warunki były korzystne, skoro dzierżawcy próbowali je zmieniać, a bartnicy bronili starego porządku. Już następca Bony na starostwie leżajskim, Wojciech Sopichowski, miał żądać większych ilości miodu i skór.
Ule w drzewach, znaki własności i „prawo do barci”
Wraz ze wzrostem liczby osadników naturalnych barci zaczęło brakować. Bartnicy zaczęli więc wykonywać ule sami, „wrabiali się” w jodły i sosny, a potem osadzali w nich młode roje.
Aby było jasne, co do kogo należy, ule i drzewa znakowano. Każdy bartnik miał swój znak, który chronił jego prawa. Przedmiotem kupna i sprzedaży mógł być nawet pojedynczy las lub drzewo ze znakiem, a na tej podstawie kupujący dochodził swoich roszczeń. Niszczenie znaków było karane. Można też przypuszczać, że znaki były w jakiś sposób rejestrowane, aby się nie powtarzały.
Co mówią lustracje: Giedlarowa mocnym ośrodkiem bartnictwa
Lustracja starostwa z 1565 roku wylicza 127 bartników, a w tym 18 w samej Giedlarowej. Dokumenty notują również daniny w miodzie i opłaty, które przekazywali bartnicy. Pojawiają się dawne miary i nazwy świadczeń, nie zawsze łatwe do przełożenia na dzisiejsze jednostki. Najważniejsze jest jednak to, że bartnictwo było liczne, zorganizowane i dokładnie ewidencjonowane.
Upadek bartnictwa leśnego i przejście do pasiek przydomowych
W drugiej połowie XVII wieku bartnictwo leśne zaczęło powoli podupadać. W dokumentach pojawiają się skargi, że mieszkańcy sąsiednich wsi podkradają miód, niszczą barcie i zabierają młode roje. Jednocześnie wyrąbywano stare pnie na cele gospodarcze, co niszczyło naturalne siedliska pszczół.
Zniszczenia wiązano też z działalnością „rudników i utników”, którzy pracowali w lasach i niszczyli drzewa. Sytuację pogorszyło również ograniczenie terenów użytkowanych przez bartników, gdy część puszczy została przekazana klasztorowi bernardynów.
Wobec tego bartnicy przenieśli barcie z lasów do ogrodów. Skoro uznawali, że nie korzystają już z lasów, nie chcieli też płacić czynszu w dawnej formie. Spór trafił na sąd królewski w grudniu 1637 roku, choć treści wyroku nie znamy. Dalsze losy bartnictwa pokazują jednak, że wykształciło się pasiecznictwo domowe, a opłaty wiązano z liczbą pni uli w ogrodzie.
Lustracje potwierdzają zmiany. Według lustracji z 1664 roku miód oddało już tylko pięć wsi. Najwięcej przypadło Giedlarowej: 4 „śledzionki” za sumę 120 zł. W późniejszych zapisach nie wspomina się już o oddawaniu „kunnego” i „cokołowego”, co może sugerować, że pasiecznictwo ogrodowe było od tych danin zwolnione. Dokumenty wspominają też o delegacji leżajskich bartników do króla Stanisława Augusta w 1767 roku, aby potwierdził ich przywileje.
Oś czasu, żeby łatwiej poukładać fakty
Rok i co się wydarzyło
XIV wiek
Hodowla pszczół w królewszczyźnie leżajskiej jest dobrze rozwinięta i ważna gospodarczo
1565 r.
Lustracja: 127 bartników w starostwie, w tym 18 w Giedlarowej
1578 r.
Skarga w przywileju Woli Zarczyckiej na wyniszczanie zwierzyny w lasach starostwa
1635 r.
Władysław IV potwierdza wcześniejsze rozporządzenia, odwołując się do przywileju Bony
grudzień 1637 r.
Spór o czynsz po przenoszeniu barci do ogrodów trafia na sąd królewski
1660 r.
Jan Kazimierz potwierdza przywilej „we wszystkich punktach”
1664 r.
Lustracja: miód oddaje tylko 5 wsi, Giedlarowa najwięcej (4 śledzionki, 120 zł)
1767 r.
Delegacja bartników jedzie do Stanisława Augusta po potwierdzenie przywilejów
FAQ wyjaśnienie trudniejszych pojęć z tekstu o myślistwie i bartnictwie
Co to jest bartnictwo?
Bartnictwo to dawna forma hodowli pszczół w lesie, w naturalnych dziuplach albo w specjalnie wydrążonych komorach w pniach drzew, czyli w barciach. Współcześnie słowo bywa używane zamiennie z „pszczelarstwem”, ale historycznie chodziło głównie o pszczoły „leśne” i gospodarkę w borach.
Co to jest barć (barć leśna)?
Barć to dziupla lub wydrążone miejsce w pniu drzewa przygotowane po to, aby pszczoły mogły w nim żyć i tworzyć plastry. Z takiej barci podbierano miód i wosk.
Kim był bartnik?
Bartnik to osoba, która zajmowała się bartnictwem, czyli opieką nad barciami oraz pozyskiwaniem miodu i wosku. W źródłach spotyka się też nazwę „bartodziej”.
Czym różni się bartnictwo od pasiecznictwa (pszczelarstwa przy domu)?
Bartnictwo dotyczyło barci w lesie, często wysoko w pniach starych drzew. Z czasem, gdy bartnictwo leśne słabło, ule i pnie z pszczołami przenoszono bliżej gospodarstw, tworząc pasieki „domowe” (ogrodowe), łatwiejsze do pilnowania.
Co oznacza „wolnizna”?
Wolnizna to dawny przywilej polegający na czasowym zwolnieniu osadników z części danin i opłat. Taki „okres ulgi” miał zachęcić ludzi do osiedlenia się i zagospodarowania terenu.
Kto to był „kmieć” w dawnych opisach wsi?
Kmieć to dawniej pełnorolny chłop, czyli gospodarz mający własne gospodarstwo i określone obowiązki wobec właściciela dóbr. W tekstach historycznych to ważna kategoria mieszkańców wsi.
Co to jest królewszczyzna i starostwo (w dawnej Polsce)?
Królewszczyzna to dobra należące do króla. Starostwo w dawnym znaczeniu to część takich dóbr (ziemie królewskie) zarządzana przez starostę, który czerpał z nich dochody i sprawował administrację.
Co to jest lustracja dóbr królewskich (np. „lustracja starostwa”)?
Historyczna „lustracja królewska” to przegląd i opis dóbr królewskich: ich stanu, dochodów oraz powinności poddanych. Słowem „lustracja” nazywa się też sam dokument będący sprawozdaniem z takiej kontroli.
Co oznacza „kunne”?
W kontekście bartników i mieszkańców starostwa „kunne” było świadczeniem (opłatą) związanym z prawem polowania na drobną zwierzynę. W opracowaniach podkreśla się, że pierwotnie takie powinności bywały oddawane w naturze (np. kuny), a później przeliczane na pieniądze.
Co oznacza „sokołowe” (w książce bywa zapisane jako „cokołowe”)?
To również świadczenie łączone z prawem polowania, w źródłach zestawiane z „kunnym”. Nazwa wiąże się historycznie z daniną „w sokołach” (albo jej pieniężnym odpowiednikiem), dlatego w różnych zapisach możesz spotkać warianty brzmienia.
Co to jest transumpt?
Transumpt to urzędowo poświadczony odpis (przepisanie) wcześniejszego dokumentu, sporządzony tak, aby zachować i potwierdzić jego treść, gdy oryginał nie był dostępny lub trzeba było go „odnowić” w obiegu prawnym.
Co to są znaki bartne (ciosna) i po co je robiono?
Znaki bartne (zwane też ciosnami) to nacięcia lub symbole wycinane na drzewach przy barciach. Służyły do oznaczania własności barci i praw bartnika do konkretnego drzewa lub fragmentu boru.
Co znaczy „rączka” jako miara miodu?
W dawnych opisach danin miodowych pojawiają się różne miary, a jedną z nich była „rączka” (spotykana w opracowaniach jako dawna miara miodu). Warto zostawić ją w tekście jako nazwę miary z epoki, bez ryzykownego przeliczania na litry, jeśli nie masz pewności dla konkretnego źródła.
Co oznacza „śledzionka” w rozliczeniach miodu?
W cytowanym fragmencie książki pojawia się to słowo przy rozliczeniach miodu. Problem w tym, że dawne miary miodu bywały lokalne i bardzo zróżnicowane, a część nazw nie ma dziś jednego, pewnego przeliczenia. Najbezpieczniej opisać „śledzionkę” jako historyczną jednostkę rozliczeniową miodu używaną w dokumentach z epoki, bez podawania konkretnej pojemności.
Źródło: Tekst przygotowano na podstawie książki „Giedlarowa – Nasze trwanie na tle sześćsetletniej historii podlezajskiej wsi”. Fragment został przeredagowany dla lepszej czytelności, z zachowaniem sensu i informacji zawartych w oryginale.
Zdjęcia są wygenerowane przez AI. Szkodzą historii i zakłamują rzeczywistość. Szkoda, że takie grafiki wrzucacie do internetu. Roibicie złą robotę.
Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Grafika ma charakter wyłącznie ilustracyjny i nie jest materiałem historycznym. Zgadzamy się, że przy wpisach o dawnej historii powinno to być wyraźnie zaznaczone, dlatego dodamy odpowiednią informację przy zdjęciu, aby nie wprowadzało w błąd.